Sprawa nie do wygrania?

A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach!  Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy5, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.

I List do Koryntian 15;12-18

Poniżej prezentuję wybrane fragmenty książki Sprawa Zmartwychwstania autorstwa Josha McDowella, która powinna być lekturą obowiązkową na czas Świąt Wielkanocnych (tym bardziej w warunkach domowej kwarantanny) dla tych wszystkich, którzy zadają sobie poniższe pytania lub chcieliby jak najpełniej udzielić na nie odpowiedzi swoim znajomym!

Czy zmartwychwstanie rzeczywiście się wydarzyło?

Czy grób Jezusa był
rzeczywiście pusty?

W ostatnich latach miałem okazję dwukrotnie uczestniczyć w spotkaniach na żywo z Joshem McDowellem podczas jego wizyt w Polsce. I pozostały one w mojej pamięci. Byłem pod wrażeniem, jak niesamowicie energiczny, uśmiechnięty, łapiący błyskawicznie kontakt ze słuchaczami starszy pan opowiada historię swojego życia, meandrów duchowej wędrówki do Boga. Jego trudne doświadczenia, w tym cierpienie w dziecinstwie, przełożyły się na kompletny brak autorytetu ojca, zniechęcenie i kryzys wiary. Za cel przyjął sobie obalenie tego całego chrześcijaństwa. Jesteś ciekaw/-a, do jakich wniosków doprowadziło tego sceptyka wnikliwe śledztwo i badanie sprawy zmartwychwstania Jezusa Chrystusa w ujęciu historycznym, zeznań świadków, politycznym, kulturowym i nauk przyrodniczych?

Książkę w formacie pdf znajdziesz tutaj.

Photo by Jawadur Rahman Srijon on Pexels.com

– Powiedz mi, co przemieniło wasze życie? Dlaczego ono różni się od życia
innych studentów i profesorów na tym uniwersytecie?
Młoda studentka musiała mieć mocne przekonanie. Spojrzała mi prosto w
oczy i bez uśmiechu powiedziała dwa słowa, których nigdy nie spodziewałbym
się usłyszeć jako rozwiązanie jakiegoś problemu. Odparła:
– Jezus Chrystus.
– O nie! Nie wciskaj mi tych śmieci o religii – odpowiedziałem.
– Nie powiedziałam „religia”. Powiedziałam „Jezus Chrystus” – odrzekła.
Akcentowała coś, czego nigdy przedtem sobie nie uświadamiałem. Chrześcijaństwo nie jest religią. Religia jest bowiem ludzkim staraniem dotarcia do Boga poprzez dobre czyny. Chrześcijaństwo natomiast to Bóg przychodzący
do ludzi przez Jezusa Chrystusa, oferujący im osobistą więź ze sobą.
Na wyższych uczelniach jest prawdopodobnie więcej ludzi mających błędne wyobrażenia na temat chrześcijaństwa niż gdziekolwiek indziej. Kiedyś na
seminarium magisterskim spotkałem wykładowcę, który powiedział:
– Każdy, kto chodzi do kościoła, jest chrześcijaninem.
– Czy chodzenie do garażu uczyni z kogoś samochód? – zapytałem. Między jednym a drugim nie ma przecież żadnego związku. Człowiek staje się
chrześcijaninem, poprzez pokładanie osobistego zaufania w Chrystusie.
Moi nowi przyjaciele wezwali mnie do intelektualnego zbadania twierdzeń,
że Jezus jest Synem Boga; że przyjąwszy ludzkie ciało, żył między ludźmi i
umarł na krzyżu za grzechy ludzkości; że został pogrzebany i zmartwychwstał po trzech dniach, i że może przemienić życie człowieka teraz, u schyłku
dwudziestego wieku.

(…)

Myślałem, że to jakaś farsa. Mówiąc prawdę, dotychczas uważałem chrześcijan za gatunek bezmózgowców. Często w czasie dyskusji rozdzierałem ich
na strzępy.
Tymczasem ci ludzie stawiali przede mną swoje wezwanie ciągle na nowo. W końcu je podjąłem. Zrobiłem to z powodu pychy – aby ich pokonać.
Nie przypuszczałem nawet, że istnieje materiał dowodowy dotyczący osoby
Jezusa, który człowiek może ocenić intelektem.
Po długim czasie badań i studiów mój umysł doszedł jednak do wniosku, że Jezus Chrystus musiał być tym, za kogo się podawał. Właśnie te
dociekania, mające na celu obalenie chrześcijaństwa, dostarczyły materiału
do moich pierwszych dwóch książek. Skoro nie mogłem go obalić, w końcu
zostałem chrześcijaninem. Dotychczas spędziłem kilkanaście lat dokumentując, dlaczego wierzę, że chrześcijaństwo i wiara w Jezusa Chrystusa są
intelektualnie uzasadnione.
Jedną z kluczowych dziedzin moich badań było zmartwychwstanie. Pewien student na uniwersytecie w Urugwaju powiedział kiedyś do mnie:
– Profesorze McDowell, dlaczego nie mógł pan intelektualnie obalić chrześcijaństwa?
– Z bardzo prostego powodu – odparłem. – Nie byłem w stanie zaprzeczyć
pewnemu wydarzeniu w historii – zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.
Po ponad tysiącu godzin spędzonych na studiowaniu tego tematu i dokładnym rozważaniu jego podstaw byłem zmuszony przyznać, że zmartwychwstanie Chrystusa jest albo jedną z najbardziej żałosnych, okrutnych i bezlitosnych bujd, jakie kiedykolwiek wciskano ludziom, albo najwspanialszym
faktem historycznym.

(…)

Problem zmartwychwstania przesuwa pytanie: „Czy chrześcijaństwo jest
prawdziwe?” z dziedziny filozofii w dziedzinę historii. Czy chrześcijaństwo
ma podłoże możliwe do zaakceptowania z historycznCzy istnieje wystarczający materiał dowodowy upoważniający do wiary w zmartwychwstanie?
Oto niektóre fakty historyczne związane z kwestią zmartwychwstania:
Jezus z Nazaretu, żydowski prorok, twierdził, że jest Chrystusem zapowiedzianym w żydowskich Pismach Świętych. Został aresztowany, osądzony jako
przestępca polityczny i ukrzyżowany. Trzy dni po Jego śmierci i pogrzebie
kilka kobiet poszło do grobu i nie znalazło tam Jego ciała. Uczniowie ogłosili, że Bóg wskrzesił Go z martwych i że Jezus, przed wstąpieniem do nieba,
ukazywał im się w różnych okolicznościach.
Opierając się na tych relacjach chrześcijaństwo rozwinęło się na całe Imperium Rzymskie, a potem stopniowo docierało do wszystkich krajów ówczesnego świata. Przez wieki wywierało wielki wpływ na ludzkość i wywiera po dzień dzisiejszy.

(…)

Photo by Pixabay on Pexels.com

Dotychczas myślałem, że naśladowcy Chrystusa są ślepi i ignoranccy. Słowa
H. L. Menckena najlepiej wyrażają moją poprzednią postawę wobec wiary
chrześcijańskiej: „Wiara może być krótko zdefiniowana jako nielogiczne przekonanie o istnieniu tego, co nieprawdopodobne”.
Im bardziej się zagłębiałem w wiedzę historyczno-biblijną, tym bardziej
uświadamiałem sobie, że chrześcijaństwo jest „wiarą rozumu”. Gdy jakiś człowiek w Biblii podejmuje wezwanie do naśladowania Jezusa, jest to wiara intelektu. Jezus powiedział: „(. . . ) poznacie prawdę (nie: zignorujecie prawdę),
a prawda was wyzwoli”.
Pewien znawca Prawa zapytał Jezusa, które przykazanie jest największe. Jezus odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim
sercem (. . . ) i całym swoim umysłem”. Człowiek nigdy nie musi popełniać „intelektualnego samobójstwa”, gdy chce zaufać Jezusowi jako swemu Panu i
Zbawcy. Wierzący jest wzywany do gotowości, by zawsze udzielić odpowiedzi
(intelektualnej) na pytanie, dlaczego wierzy.
Dr George Eldon Ladd zauważa: „Wiara chrześcijańska nie oznacza skoku
w ciemność, irracjonalnej łatwowierności, zaufania wbrew dowodom i wbrew
rozsądkowi. Oznacza wierzenie w świetle faktów historycznych, zgodnie z
materiałem dowodowym, na podstawie świadectw”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s